biegam bez bólu

 

W codziennej praktyce spotykam wielu biegaczy - amatorów, profesjonalistów, zawodników różnych dyscyplin sportu, którzy biegają - na boisku, korcie... Wielu z nich pojawia sie w ramach wizyty "ratunkowej" bo coś się stało. Boli kolano, boli biodro, czasami staw skokowy lub kręgosłup. Często mają za sobą wizyty u ortopedów, których jedynym błędem było skupienie się na strukturze lub obszarze anatomicznym, który boli i budowanie opinii / diagnozy w oparciu o statyczne badanie biegacza.

Właśnie takie podejście do problemu (pominięcie podstawowej zasady leczenia problemów bólowych u osób aktywnych fizycznie - patrz lokalnie, myśl globlanie) jest najczęstszą przyczyną braku sukcesu terapeutycznego. Innym często popełnianym błędem jest wiara w zbawcze działanie odpoczynku (sławne zalecenie - przestań biegać). W rzeczywistości wydaje się, że główym problemem są zaniedbania treningowe skutkujące dysbalansem sił mięśniowych (pomiędzy przodem a tyłem, pomiędzy stroną prawą a lewą), ograniczeniami ruchomości i kompensacyjnymi wzorcami zaburzeń w obrębie układu mięśniowo-powięziowego. W większości przypadków  cudownym lekarstwem okazuje się poprawa jakości ruchu i połączona z tym modyfikacja programów treningowych. 

Nie jestem trenerem "od biegania" - nie potrafię stworzyć programu treningowego gwaratującego przebiegnięcie maratonu czy też przygotowującego do zawodów. Od tego są specjaliści. Obszarem mojej pracy jest szeroko rozumiane bepieczeństwo biegacza - od kwalifikacji medycznej poprzez ocenę funcjonalną i identyfikację najsłabszych elementów łańcucha kinematycznego aż do zaprojektowania i realizacji programu treningowego uzupełniającego trening biegowy.